poniedziałek, 9 listopada 2015

#nowy#post#po#długiej#przerwie

Słowo pisane coraz mniej przyciąga naszą uwagę, zwłaszcza gdy nie jest poprzedzone "hasztagiem".
Zamieniamy teksty na portale typu Instagram, gdzie tylko patrzymy na zdjęcia pstrykane fotokamerami smartfonów. Pstrykane, bo zdjęcia robi się aparatem.  Nie zamieniamy opisów na prawdzie fotografie, tylko na "fotki". Zamiast czytać wywiady, śledzimy artystów i tak tworzymy sobie obraz tego jak wygląda ich życie prywatne czy zawodowe. Zanim wyjdzie kampania reklamowa znanej marki, klip czy nowy film, mamy już zajawki na portalach dzięki zdjęciom opublikowanym przez modelki czy aktorów. Zanim klientka wyjdzie za próg salonu fryzjerskiego, portal już wie jaki jest efekt końcowy. Zanim wrócimy z wakacji, nasi znajomi wiedzą już jak było i co robiliśmy. I to nie dzięki listom, , a selfie z krótkim  # i ewentualnie -sczęśliwa z @....
Sama to robię. Może nie jestem bardzo systematyczna i nie wykorzystuje każdej sytuacji do pochwalenia się lub ponarzekania.  Za pamiętnik służy mi galeria w telefonie... Wystarczy pogrzebać w telefonie i od razu wraca do mnie to  gdzie byłam, z kim i jak ubrana.
Mimo to postanawiam wrócić na bloga i pisać.... bo napisać można rzeczy, których nie da się sfotografować, choć sfotografować da się wiele. Ale te chwile nie będą już takie same.
Żałuje, że nie kontynuowałam pisania przez wiosnę, lato.... było takie cudowne.
Ze wspomnień lata pozostały mi....oto, galeria w telefonie i wciąż nierówna opalenizna.

Tak więc... dołączam kilka zdjęć z "dzień jak codzień". Lipiec w Civitanova Marche.














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz