czwartek, 5 marca 2015

Mantova

           O tym magicznym miejscu dowiedziałam się od mojego Maestro od śpiewu :)

Zaraz po śniadaniu wyjechaliśmy z Parmy. Było bardzo zimno i wietrznie, a po drodze do Mantova złapał nas deszcz ze śniegiem... nie wyobrażałam sobie wyjść z auta w taką pogodę, jednak widać było że bramy do starego miasta kryją za swoimi murami coś wyjątkowego.
  Wybiegliśmy z auta podążając w stronę centro storico by ukryć się przed wiatrem.
Przemieszczając się po śliskich kamieniach w głąb centrum powoli zwalniamy krok.
Wychodzimy na wielki plac na wprost Palazzo dell Capitano.
Nie widać żywej duszy.

Palazzo del Capitano

Przechodząc przez plac trafiamy na trochę żywsza część miasta. Pod arkadami między sklepikami a bancarellami spacerują turyści.
Na nasze nieszczęście budynki warte zobaczenia nieśmiało wystawały zza rusztowań.
Spacerowaliśmy  czasem wyskakując spod arkad na deszcz by przyjrzeć się czemuś z bliska.
Wspólnie zadecydowaliśmy się na kawę gdy tylko natrafiliśmy na pierwszy otwarty bar.  
A w barze niesamowita atmosfera-muzyka na żywo!
Ludzie z kosmosu, talent i radość z grania!
Po drugie- to czego brakowało mi w Pamrie, PARMEZAN jako przekąska w barze :)











Casa del Mercante



Torre dell'orologio in Piazza delle Erbe


2 komentarze:

  1. Przepiękne miasto uwielbiam Włochy;)

    OdpowiedzUsuń
  2. zjawiskowe zdjęcia :)
    mogłabym prosić o kliknięcie w ostatnim poście? :)
    http://czillen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń