środa, 2 kwietnia 2014

Siena

Zima, grudzień, święta... czas by odetchnąć. Zgodnie decydujemy, że nie zasypujemy  gratami-niespodziankami  choinki, kominka,"pod poduszki" czy czego tam. Najlepszy prezent jaki możemy sobie ofiarować -czas, nasz sam na sam i odrobina wolności! Kupiliśmy więc podręczny aparat fotograficzny (nasze telefony nie posiadają tak zaawansowanej technologii) zarezerwowałam hotele i w drogę! Tak, mieszkamy we Włoszech! Więc była to kwestia kilku godzin jazdy samochodem.
Wyruszyliśmy 27grudnia, skoro świt- w stronę Toskanii.

Oczywiście Oskar niebyłby sobą(!), gdyby nie zafundował po drodze atrakcji w postaci  kilku Outletów ( w promieniu 100km od naszego domu znamy każdy)
Przygoda zaczęła się więc od niesamowicie Luksusowego Outletu BRUNELLO CUCINELLI!

Brunello jest stylistą znanym  głównie jako producent luksusowej odzieży z kaszmiru.
Podobno osobiście dba o dobrobyt swoich owiec, które pasą się w Norwegii
Sweterki za ok 600-800 oczywiście ze zniżką -jako że znajdujemy się w sklepie przy fabryce ;)

Mimo niepogody udaje  nam się w szybkim czasie pokonać Marche i Umbrie, by wreszcie nasycić się Toskanią, zaczeliśmy od Sieny.
Siena. Auto zostawiamy  przed samym centrum historycznym , ku mojemu zdziwieniu nie ma problemu z parkingiem co więcej- jest bezpłatny . Kierujemy się w stronę  placu.  Staram się to poczuć....miasto słynące z Palio- czyli wyścigów konnych w centrum miasta! Jest to niesamowicie emocjonujące wydarzenie dla mieszkańców Sieny, gdyż w wyścigu biorą udział  pary reprezentujące poszczególne dzielnice w ich odwiecznych barwach! Ludzie posiadający mieszkania z widokiem na plac ubijają niezły interes na "wynajmowaniu miejsc widokowych" za (nawet) kilkaset euro.
 Dochodzimy do placu jednak zwiedzanie zaczynamy od odwiedzin w .... pizzeri  :) Ufając recenzjom zamieszczonym na tripadvisor rzucamy się na pizze!
Pysznie!
Brzuch pełen, tak więc zapachy z restauracji owijających plac już mnie nie rozpraszają.
Słońce uraczyło nas swoją obecnością, a rozstępujące się na chwilę chmury pozwoliły nam przez chwile podziwiać Siene z góry ....


Myśle że zdjęcia zastąpią jakikolwiek komentarz....

Koleine zdjęcie zrobione jest z okna butiku 
FALCONERI











Jest to (już) sieciówka znana głównie ze stylowych swetrów. Kiedys bardzo dobrych jakościowo, dziś już tylko dobrych, ale wciąż wartych swojej ceny.
Nasz wybór padł na BORDO-króla tej zimy...
Przy okazji przemiła ekspedientka poleciła nam dobrą restauracje na wieczór, taką "nieturystyczną".
Jedziemy odświeżyć się do hotelu. Muszę się pochwalić, że  udało mi się zabukować hotel *** za jedyne 50euro (para +śniadanie+parking) niedaleko od cedntrum.  Dla porównania napiszę, że hostele z łazienkami w pokojach kilkuosobowych to 20euro od osoby (bez sniadania i parkingu)
Hotel- LA COLONNA***
Po kąpieli  i krótkiej drzemce wyruszamy podziwiać Siene w światłach świątecznych lampek. 
Kolacje zjedliśmy w restauracji poleconej przez ekspedietkę z Falconeri .


Żałuje że po tak długim czasie zechciałam to opisać, bo już niestety nie pamiętam co miałam na talerzu.
Kuchnia Włoska....temat rzeka, który pozostawiam na inny raz. Teraz w skrócie:
Antipasto (danie przed pierwszym daniem....nazwijmy to PREdaniem ;) )
Z Antipasta przeszliśmy na drugie danie (bez nawijania makaronu)
Domyślam się jak wiele osób ma odruchy wymiotne na myśl o ociekającym, krwistym mięsie...
dlatego napiszę tylko że było pyszne....choć..... powinno być cieplejsze! 
Ten kawałęk mięsa to tzw "bistecca", przyrządzona na grillu.




Grappa... tzw "amaro" idealna na trawienie po obfitym posiłku. Na zdjęciu domowej roboty w wersji miętowej.


Dolce..... nie zdąrzyłam zrobić zdjęcia.




Rozpieszczeni przez kucharza udajemy się w bardzo długi wieczorny spacer po uroczych uliczkach Sieny. Nie jesteśmy turystami :obskoczyć muzea, zaliczyć miejsca. Robimy to na co mamy ochote, bez ciśnienia na zdjęcia, bez ciśnienia na obowiązkowe podtrzymywania wieży w Pizie....spacerujemy i jemy, od tak po prostu :)
Siena użekła mnie swoją "skromnością". Nie czułam się tam jak turystka wśród turystów, wrecz przeciwnie.
Udajemy się do hotelu, jutro czeka nas dzień pełen wrażeń









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz