wtorek, 8 kwietnia 2014

Firenze, piove!

"Piove, madonna come piove, ma senti quando piove, senti come viene gu..."
Piosenka di Govanotti....przez ten deszcz chodziła mi po głowie!
Mieliśmy po południu wracać do domu, jednak nie byliśmy gotowi by rozstać się z Firenze!
Zapytaliśmy o dostępność pokoju na kolejną noc, był dostępny jeszcze większy :)
Jako że padało nie mieliśmy szans by spacerować, nie było też szans na muzea bo na szczęście i nieszczęście był to weekend gdy wszystkie te  miejsca były za darmo! Co oznaczało (przysięgam) kilometrowe kolejki...



Także tego..... OUTLET
Pojechaliśmy do outlet-u THE MALL gdzie znajdują się sklepy ekskluzywnych marek takich jak:


HOGAN, TOD'S, FAY, PRADA  odpadają bo mamy je pod domem, nie tracimy czasu.
W Armani Jeans nie było nic interesującego, ogólnie uważam ze linia armani jeans jest oklepana i nie różni się niczym od ubrań ze zwykłych sieciówek.
Roberto Cavalli-nie mój styl. 
Najbardziej podobał mi się YSL, Balenciaga i Burberry.
W Balneciaga ledwo się zmieściłam w klasyczne czarne spodnie (są bardzo sztywne), mimo to kupiłam je z nadzieją że....że nie wiem co! Wiecie jak to jest?
Sklep Burberry  był ogromny. Przystojni ochroniarze otworzyli przed nami drzwi! Sklep był  podzielony na 3 sale, każda reprezentowała inną linie. 
Burrberry: PRORSUM, LONDON, BRIT.
Spędziliśmy tam naprawdę wiele czasu.... niestety nie znaleźliśmy kilku rzeczy w odpowiednim rozmiarze, mimo to wyszliśmy ze sklepu z 3 bluzkami: męska-kolor błota, damskie: biała i w kolorze fuksji.
Ok..... basta!
Robimy się głodni, to co? Kanapkownia?
Tego dnia koleika była jeszcze większa.... 

To nie ja tak nakruszyłam! 



I tym razem kanapka nas nie zawiodła, wytaczając się z tej knajpki staramy się posuwistym krokiem poruszać do przodu.... objadłam się jak prosie!

 Kolejki do muzeum prawie jak w polskiej służbie zdrowia po prześwietlenie

Kolejnego dnia wyjeżdżamy. Ze smutkiem opuszczam to miejsce!
Hotel był rewelacyjny!
Przemieszczamy się autostradą w deszczu i w pośpiechu. 
Musiałam czym prędzej znaleźć się w pracy gdzie czekały mnie obowiązki do północy....


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz